W końcu się odkuję, odbiję od dna. Moja żona załamała ręce dopiero co straciłem pracę, a już zaciągnąłem pieniądze na nowe książki dla bukmacherów. Kolejne tygodnie to było śledzenie telewizji i czytanie mojej skarbnicy wiedzy. Długi mojej rodziny rosły, bo nie pracowałem, a ciągle kupowałem nowe książki i kupony na zakłady bukmacherskie. Mojej żonie powoli zaczynało brakować cierpliwości- była bardzo zła, że pogrążamy się w długach, a ja powoli uzależniam się od zakładów sportowych,. Wtedy uważałem, że po prostu jest marudna, nie dostrzegałem problemu. Realny problem pojawił się dla mnie o wiele później. Po kilku miesiącach takiego życia, moja żona postawiła mi ultimatum :"Albo Ona, albo bukmacherka" Argumentowała, że z poważnego finansisty stałem się zwykłym hazardzistą uzależnionym od zakładów sportowych. Wtedy gwizdałem na jej słowa, uważałem, że przesadza, że jest zazdrosna.